poniedziałek, 23 maja 2016

Tallinn cz I- w murach średniowiecznego miasta

Tallinn to według mnie najładniejsza stolica krajów Bałtyckich. Skradła moje serce pod kilkoma względami. Jesteście ciekawi pod jakimi? Zapraszam do dalszej części :)





To Tallinna przypłynęłam promem z Helsinek ok. 23.00. Mój hostel okazał się być w miarę blisko i po 20 minutach marszu dotarłam na miejsce. Szybkie ogarnięcie się i byłam gotowa do snu. Zaowocowało to całkiem wczesną pobudką. Po godzinie 8 byłam gotowa na zwiedzanie miasta. Weszłam do miasta przez bramę w okolicach Grubej Małgorzaty. Przekraczając ją, nagle znalazłam się w innym świecie. Co więcej, jako że był to sobotni ranek, wszyscy odsypiali nocne tańce. Byłam tylko ja i średniowieczne miasteczko. Spacerowałam brukowanymi ulicami mijając piękne budynki i nie spotkałam nikogo przez jakieś 2 godziny. I nawet nie wydawało mi się to wtedy dziwne, a raczej ekscytujące.



Starówka Tallinna zwana Vanalinn przenosi nas w czasy średniowiecza. I to zasługa nie tylko pięknie utrzymanych lub zrekonstruowanych budynków, ale także sprzedawców, promotorów i innych osób noszących stroje imitujące te średniowieczne. Miasto jest otoczone przez mury obronne z zachowanymi 26 basztami. Sama w sobie nie jest duża, ale na tyle urocza, że nie ma się dość chodzenia i błądzenia pomiędzy kolejnymi uliczkami.


















Na tzw. górne miasto (Toompea) najlepiej dostać się ulicą Pikk Jalg. Ulica jest dosyć wąska i trzeba wspinać się po wielu schodach, ale ma zdecydowanie swój urok. Na ścianach można podziwiać obrazy i rysunki wystawione przez miejscowych artystów, a także posłuchać grajków, którzy okupują część schodów.








Na taras widokowy koniecznie musicie się wybrać 2-krotnie. Pierwszy raz w dzień, aby móc dokładnie obejrzeć widok z góry. Drugi raz w nocy, aby zobaczyć, że Tallinn to także rozwinięte miasto z wielkimi biurowcami świecącymi kilka kilometrów za starym miastem. No i głównie ze względu na dach kościoła św. Olafa. W dzień niepozorny, w nocy przemienia się punkt mieniący się niczym syreni ogon. Takich tarasów widokowych w mieście jest kilka. Na pierwszy rzut oka wejścia mogą być trudne do zlokalizowania, ale rozglądając się trochę dokładniej na pewno je znajdziecie. Swój taras widokowy ma także kościół św. Olafa, który w momencie wybudowania był drugą najwyższą budowlą na świecie.










Gdzie zjeść?

Naleśnikarnia Kompressor wygląda całkiem niepozornie i 2-krotnie obok niej przeszłam zanim udało mi się w końcu ją zlokalizować. Wystrój zahacza o nasz PRL, jednak ilość ludzi w środku świadczy o wyższych standardach. Ja wolne miejsce znalazłam przy czyimś stoliku, ale słyszałam, że często przed wejściem ustawiają się kolejki. Wybór naleśników jest ogromny. Ja nie mogłam się zdecydować i miałam zamiar zamówić najpierw jednego na słono, a drugiego na słodko. Przeliczyłam się i nie byłam w stanie zjeść jednego, gdyż porcja jest solidna. Ceny nie przekraczają 5 euro.

Olde Hansa to restauracja będąca również niezłą atrakcją. W środku utrzymuje się średniowieczny klimat w pełnym tego słowa znaczeniu. Kelnerzy w średniowiecznych strojach, świece zamiast żarówek czy nawet brak... sztućców pozwala wczuć się w klimat. Wśród odwiedzających furorę robi zupa z łosia. Niestety nie potwierdzę, bo jakoś nie miałam odwagi spróbować. Ceny różne, ale spokojnie można znaleźć coś za kilka euro.



Gdzie spać?

Ja wybrałam hostel Fat Margaret. Znajduje się on całkiem blisko portu, z którego wypływają promy jak i wejścia do starówki przy baszcie o tej samej nazwie. Jest to jeden z lepszych hosteli, z których korzystałam do tej pory. Ma dosyć nowoczesne i czyste łazienki. Część wspólna oraz kuchnia jest duża i w pełni wyposażona. W godzinach rannych można także za darmo korzystać z basenu i sauny. Z czystym sercem mogę go polecić :)



Tallinn jest przyjazny i ciekawy także poza średniowiecznymi murami. Kolejne miejsca w Tallinnie w kolejnym poście :)






PS. Będzie mi niezwykle miło, jeśli zdecydujesz się ze mną podzielić swoją opinią bądź przemyśleniami na temat tego postu. Twoje komentarze są moją dodatkową motywacją :) Bądź na bieżąco, zaobserwuj bloga, polub mnie na facebooku bądź zaobserwuj na Instagramie.

8 komentarzy :

  1. Byliśmy tam dwa lata temu i jest to nasza ulubiona nadbałtycka stolica :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie myślałam o wycieczce do tej stolicy, ale chyba zmieniam zdanie, Twoje zdjęcia bardzo do tego zachęcają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z tego cieszę. Polecam, bo to piękne miejsce

      Usuń
  3. Te mury i okrągłe baszty są niesamowite - takie potężne!
    A samo miasteczko trochę przypomina mi klimatem belgijską Brugię lub Gandawę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Belgii jeszcze nie zwiedziłam, ale słyszałam o Brugii, moje koleżanka Belgijka tam studiowała i mi zachwalała to miejsce. Muszę się tam wybrać :)

      Usuń
  4. No i w końcu kolejny blog podróżniczy <3
    Eh, strasznie ich mało niestety :C
    Świetny post i super zdjęcia - a to jedna z najwazniejszych rzeczy przy relacjach z podróży:)
    Czytałam po części Twojego bloga i super opisujesz wszelkie relacje, tak trzymać :D Swoją drogą jak tak łatwo Cię na podróże namawiać to wiem do kogo się odezwę szukając kompana xD Ale serio mówiąc jakbyś myślała o USA lub Chinach to można sie zgadać, bo są to moje dwa większe (nie liczac mniejszych wyjazdów) cele na najbliższe 3 lata. Stany chyba na przyszły rok bo teraz się nie wyrobię już bo w lipcu do Grecji na 3 miesiące uderzam.
    Swoją droga jak chcesz poczytać o moich wyprawach to zapraszam na mojego bloga podróżniczego:)
    http://bedziesz-miedzy-gwiazdami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 nie wiesz jak miło czyta mi się takie słowa. Czuję, że jeszcze poszukuję swojego stylu w pisaniu, ale cieszę się, że idzie on w dobrym kierunku.
      Jestem chętna na wszystkie wyjazdy, gdzie jeszcze mnie nie było, więc może się uda coś zaplanować ;) Trzeba pomyśleć. Lecę do Ciebie :)

      Usuń

Zobacz więcej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...