poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Zagraniczny podryw - cz. I

Niektóre teksty i sytuację mogą brzmieć niczym wyjęte z "Pamiętnika z wakacji", jednak zamiast w telewizji, można je znaleźć w zapiskach z moich podróży.
Jak podrywają za granicą?



Co prawda nie przeszłabym eliminacji do wyborów miss, a moja podobizna nie uśmiechałaby się do was z okładki gazety, ale podróże żądzą się swoimi prawami. Samotna podróżniczka wzbudza zainteresowanie. A jak do tego jest blondynką i ma względnie długie nogi, to męska wyobraźnia zaczyna szaleć (przepraszam panowie za stereotypowe podejście ;). Do tego za granicą ludzie mają mniejsze opory, aby podejść do zupełnie obcej osoby.

Tak więc jak podrywają za granicą? Dzisiaj wam przedstawię 5 typowych odzywek (a będą kolejne części!)


1. Bezpośrednio i na temat

Zdarzyło mi się kilkakrotnie dostać propozycje seksualne od nieznajomych. Ale zawsze miało to miejsce w klubie, gdzie znajdują się zdesperowane osobniki obojga płci mające nadzieję danej nocy nie spać samotnie. No i jeszcze na Erasmusie ludzie bywają bezpośredni.
Ale miałam też sytuację, która chyba najbardziej rozbawia moich znajomych
Berlin. Wysiadam z metra razem z tłumem ludzi. Ciężko się przez nich przebić, więc drepczę razem z nimi i czekam aż tłum się rozejdzie. Nagle chłopak idący naprzeciwko łapie mnie za łokieć, patrzy w oczy i pyta: "Nie chcesz być spontaniczna? Mieszkam niedaleko".



2. "Jak się masz?"

Normalne pytanie rozpoczynające śmieciowy small talk. Pytanie retoryczne, bo większości to nie interesuje, ale trzeba jakoś zagaić. Ogólnie nie mam nic przeciwko, ale..
będąc w Paryżu nie byłam w stanie zliczyć, ile razy usłyszałam "ca va?". Idąc większą ulicą, słyszałam to prawie z każdej knajpki. Kiedy ostatniego dnia jeden facet zaczął mi dotrzymywać kroku i w końcu odezwał się "How are you?", zamiast ucieszyć się, że słyszę angielski, miałam ochotę rozpłakać się i prosić o litość.



3. Zgadnę skąd jesteś!

Wiele osób lubi zgadywanki, a jedną z nich jest odgadywanie narodowości podrywanej dziewczyny. No cóż, ja w 90% przypadków jestem brana za Rosjankę i tutaj też mógłby powstać kolejny post opisujący moje perypetie z tym związane. 
Kiedy byłam w Strasbourgu na starym mieście i robiłam zdjęcia, usłyszałam jak ktoś za mną woła "la vie Putin!". No cóż... Raz też będąc w Budapeszcie otrzymałam menu po rosyjsku (tak się śmiałam próbując coś przeczytać, że postanowił już nas nie obsługiwać).
Ciekawym przypadkiem też było jak w Austrii (już po tym jak powiedziałam skąd jestem) dostałam całą serię komplementów po polsku z google translatora. Niektórych nie zrozumiałam. Może to i dobrze ;)

źródło


4. Jesteś tak ładna, że muszę Cię pocałować!

Zdarzyło mi się to kilkakrotnie, i nie zależnie w jakim języku było wypowiedziane, brzmiało tak samo. Na szczęście dla panów, każdy był gentelmenem i składał pocałunek na policzku, inaczej pewnie czekałaby go wizyta u dentysty.
Ciekawą sytuację miałam (o dziwo!) we Francji. Byłam w McDonaldzie (bezpieczna przystań), gdzie po całym dniu zwiedzania konsumowałam swój pierwszy posiłek. Ciągle wokół mnie chodził starszy pan, który szukał wolnego stolika w pobliżu. Pomimo upału na zewnątrz, miał założoną czarną futrzaną czapkę. W końcu do mnie podszedł i powiedział: "Przepraszam Cię bardzo, ale muszę już iść. Jesteś jednak tak ładna, że muszę Cię pocałować. Dziękuję Ci za to, zamierzam dzisiaj śnić o Tobie". Byłam tak zaskoczona, że nie zdążyłam przeżuć do końca burgera. Pan odszedł zanim mu podziękowałam.
Z ciekawostek wam powiem, że raz mojego buziaka ukradł sam profesor Zimbardo!


5. Prośba

Czasami, gdy ktoś zada nam pytanie otwarte, ciężko kogoś szybko spławić. A może to ja jestem zbyt miła? W każdym razie kilkakrotnie miałam sytuację, kiedy ktoś zadał mi jakieś pytanie i rozwinęła się dłuższa dyskusja. Takich ciekawszych historii mam kilka, w tym poście przedstawię jedną z nich.
Siedzę na ławce w parku. Nagle podchodzi do mnie chłopak i pyta: "Co mam kupić swojej siostrze na urodziny?". Początkowo mnie zatkało. Że co? Że jak? Olivier wytłumaczył mi, że jego siostra ma urodziny w przyszłym tygodniu i on nie ma pomysłu na prezent, a ja jako dziewczyna mogłabym mu pomóc. Skoro tak się rozwinął, ciężko mi było nie podać mu kilko pomysłów. Rozmowa przeszła później na inne różne tematy.


Jak wam się podoba ta seria? Jesteście ciekawi innych metod na zagraniczny podryw? A może sami macie jakieś z tym doświadczenie?


19 komentarzy :

  1. Po powrocie z Brazylii kumpela zadał mi pytanie (ona też jest jasnooką, wysoką blondynką) jak często i w jaki sposób byłam podrywana przez miejscowych, bo chciała porównać doświadczenia. Ze smutkiem zawiadomiłam, że mnie nikt nie podrywał. Raz tylko facet (na oko l.60+) zagapił się na mnie w centrum handlowym. Ale on miał jakieś 160 cm wzrostu, więc raczej nie o cne zamiary tu chodziło :D
    Chociaż, patrząc na twoje przygody, wcale mi nie jest żal, bo się można tylko postresować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że duży wpływ miał sposób podróżowania. Ja w ręce trzymałam co najwyżej aparat ;), a nie rękę miejscowego przystojniaka. Trudniej zagadać do zajętej dziewczyny.
      A co do wzrostu, to zasmucę Cię (i siebie!), że jakieś 85% z wszystkich podrywaczy było niższych, a tak 60% widocznie niższych. Nawet znalazł się niski, starszy, po rozwodzie i z dzieckiem, ale to już słyszałaś (historia z Berlina, gdy uciekł mi autobus). Na szczęście większość było niegroźnych i mogę się teraz z tego pośmiać :)

      Usuń
  2. Tak "sposób podróżowania" robi swoje. Nawet kiedy obie ręce były wolne to zagadywały do mnie kobiety, ale nie mam pojęcia, co mówiły :D
    W drugiej części będzie opowieść z albańskim dreszczykiem emocji i brakiem zrozumienia odmowy? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zarys drugiej części i powiem Ci, że jest tam jeden podryw spowodowany trochę przez Ciebie. haha, ale nic więcej nie zdradzę :P musisz poczekać :)
      Co do albańskiej historii, to w sumie nie pamiętam wielu szczegółów. Ale może jak sobie je odświeżymy, to kto wie, może mozart zajmie zaszczytne miejsce w jednym z postów :)

      Usuń
    2. Mogę przypominać, luzik :D
      A co do mojej winy to jestem bardzo ciekawa!

      Usuń
  3. mnie też najczęściej biorą za Rosjanina, ale już się przyzwyczaiłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nigdy się z tym nie pogodzę, szczególnie, że zdarza się to zbyt często, a sytuacje są jak z ukrytej kamery :P

      Usuń
  4. Widzę, że dużo mnie nie ominęło. Dobrze jest jednak podróżować w męskiej obstawie :) Wtedy jedyni odważni to ci, którzy chcą coś wcisnąć do kupienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasami męskie towarzystwo likwiduje ten problem, aczkolwiek nie zawsze. Raz sytuacja z "jesteś taka ładna, że muszę Cię pocałować" zdarzyła mi się, gdy mój znajomy podszedł do baru kupić piwo.

      Usuń
  5. Łooo! jaka historia wiąże się z prof Zimbardo? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jednym z jego wykładów czekałam na podpisanie książki. Gdy nadeszła moja kolej, usiadłam przy profesorze, porozmawiałam chwilę, a on po podpisaniu książki powiedział: "Jesteś taka ładna, że muszę skraść Ci buziaka" i mnie cmoknął w policzek :)

      Usuń
  6. Przypadek 1 mnie rozbawił, 4 pozytywnie zaskoczył, a 5 chyba wszędzie się sprawdza. :) Świetne przykłady, więcej takich wpisów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy też mnie rozbawił, chociaż w momencie, w którym to usłyszałam zastanawiałam się czy przypadkiem nie jestem w ukrytej kamerze.
      Natomiast numer z buziakiem jest w pewien sposób słodki i ciężko jest być złym (chyba, że ktoś chce przekroczyć pewne granice)

      Usuń
  7. Jest jeszcze motyw z "przewodnikiem" :) Że tam, hej pokaże Ci ciekawe miejsce a potem pójdziemy na kawę/wino/piwo... Tak poznałam gościa w Wenecji, którego udało mi się potem delikatnie spławić ale podałam mu maila i bez kitu ale tak co pół roku do mnie pisze i pyta się, kiedy się spotkamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten numer będzie w drugiej części.
      I możemy sobie przybić piątkę! Ja od 3 lat średnio raz na 2 miesiące dostaję wiadomość "Hi, hun", na które już nie odpisuję. Raz odpisałam i usłyszałam, że kolejne nasze spotkanie to będzie randka

      Usuń
  8. Hahah, to jest takie prawdziwe, ze aż zabawne :)
    Sama mieszkam za granica i na samym poczatku właśnie tak to wyglądało :D Teraz czesto wybietan się w towarzystwie mojego K. Wiec malo kto decyduje się zagadac ;)
    Ludzie maja pomysły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś ma podobne doświadczenia ;D Czasami historie są tak dziwne, że wydają się zmyślone. A tu życie ;D
      Chętnie poczytałabym o twoich przygodach :) PS. Fajny rękaw ;)

      Usuń
  9. Haha! Inwencja twórcza facetów nie ma granic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też chyba nie przestaną zaskakiwać ;D

      Usuń

Zobacz więcej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...