niedziela, 31 stycznia 2016

Rzymskie ruiny na arabskiej ziemi - Volubilis

Volubilis to miasto, które zupełnie nie kojarzy się z krajobrazem Maroka. Każdy, kto zobaczyłby zdjęcia przedstawiające te wykopaliska, od razu uznałby, że przedstawiają one ruiny miasta znajdującego się we Włoszech. A jednak takie cudo można spotkać w Maroku, kilkadziesiąt kilometrów od Meknes czy Fezu.


Chociaż Volubilis nie ma nic wspólnego z marokańskim orientem, a jego krajobraz przypomina ruiny rzymskiego miasta (de facto było założone przez rzymskie plemię), grzechem byłoby tam nie zajrzeć będąc w okolicy Meknes. Miejsce, chociaż bardzo rozkradzione (część kolumn zdobi m.in. bramę w Meknes), jest w całkiem dobrym stanie i możemy sobie wyobrazić, jak żyli ówcześni mieszkańcy. 



Jak dojechać do Volubilis?

Pomimo tego, że jest to miejsce typowo turystyczne, nikt nie pomyślał, żeby zorganizować pod wykopaliska transport. Wynika tutaj dla mnie słabe planowanie Marokańczyków.

Jednakże, jeśli ktoś nie posiada własnego transportu, a chciałby udać się tam bezpośrednio, może wybrać taksówkę. Grand taxi kosztuje 150 DH za kurs w jedną stronę (za całą taksówkę, czyli dzielone na 1-6 pasażerów).
Wiedziałam, że atrakcja znajduje się niecałe 3 km od miasteczka Moulay Idriss i jadąc tam łatwiej będzie znaleźć współtowarzyszy chętnych na dzielenie przejazdu. Co ciekawe, ten sam taksówkarz zaoferował nam cenę 90 DH za przejazd. Myślałam, że to jakaś pomyłka, 3 km różnicy, a taka różnica w cenie. Zdecydowaliśmy się na tą opcję, jednak po półgodzinnym czekaniu na chętnych towarzyszy, pojechaliśmy sami.
Do Moulay Idriss można także dojechać autobusem miejskim za 7 DH. Różnica w cenie jest ogromna! Jedynym minusem jest to, że w Maroku istnieją przeważnie przystanki widmo - nie wiadomo, gdzie są, a jeśli już takowy się znajdzie, to bez rozkładu jazdy czy wypisanych tras. Nam udało się takim autobusem wrócić.

Moulay Idriss to niewielkie miasto na wzgórzu, które wzięło nazwę od swojego założyciela. Tutaj znajduje się również jego grób, który jest miejscem pielgrzymek muzułmanów (zamknięty wstęp dla przedstawicieli innej wiary).



Z miasteczka do wykopalisk jest trochę ponad 3 km, droga jest prosta i prowadzi w dół.

Wstęp do wykopalisk kosztuje 10 DH. Przy wejściu znajduje się wielu przewodników, którzy za opłatą chętnie oprowadzą po miejscu. My byliśmy już negatywnie do tego nastawieni, jednak teraz myślę, że fajnie byłoby najpierw wziąć przewodnika, a następnie samego pospacerować się po ruinach. Większość przewodników proponowała cenę 50 DH.


Trochę historii

Volubilis było starożytną stolicą Mauretanii założoną w II w.p.n.e. Swój największy rozkwit miało na początku I w.n.e i trwał on do III w.n.e. W tym czasie postał m.in. Kapitol, forum, termy, mury miasta, które możemy podziwiać do dzisiaj. O bogactwie mieszkańców miasta świadczą także liczne zachowane mozaiki. W dalszych okresach miasta zamieszkiwali Arabowie, jednak w XVIII wieku miasto zostało rozkradzione przez sułtana Mulaja Ismaila, który postanowił wykorzystać marmury czy kolumny do budowy swojego kompleksu pałacowego.
Od tego czasu miasto zaczęło popadać w ruiny. O jego istnieniu przypomniano sobie dopiero na początku XX wieku i zaczęły się tam prace archeologiczne.


Co zobaczymy w Volubilis?

Po przekroczeniu bram mamy okazję zobaczyć mini muzeum. Szkoda, że wcześniej nie powstał ten zamysł i większość znalezisk została wywieziona do muzeów w Rabacie i Fezie. Mam nadzieję, że miejsce to zostanie rozbudowane, a eksponaty wrócą do swojego domu.




Po przejściu zagajnika i wspięci się po kilkunastu schodach, oczom ukazuje się widok pięknych ruin. 





W najwyższej części miasta nad okolicą górują wysokie kolumny zbudowane na schodach. Jest to kapitol, czyli świątynia. Była ona poświęcona bóstwom takim jak Jowisz, Junon i Minerwa. Kapitol jest odzwierciedleniem świątyni Jowisza w Rzymie.



Po drugiej stronie znajduje się ściana z rzędem kolumn. Jest to bazylika, która oprócz swoich podstawowych funkcji pełniła miejsce zgromadzeń senatu czy sądu. Za nią znajduje się główny plac w mieście, czyli forum.




Swoją monumentalnością przyciąga także łuk triumfalny (zwany też jako łuk Karakalli). Do naszych czasów pozostały części kolumn czy inskrypcje. Kiedyś na jego zwieńczeniu znajdował się posąg z mosiądzu, a na jego bokach znajdował się system fontann, gdzie woda przelewała się z dzbanów trzymanych przez nimfy.



W wielu miejscach znajdziemy też bardzo dobrze zachowane mozaiki przedstawiające różne sceny z mitologii.





Pomiędzy murami jednego z domów znajdziemy wyeksponowanego... fallusa. W starożytności za pomocą penisa zaznaczało się drogę do domów publicznych. Jednak często na terenie rzymskich ruin można zauważyć falliczne kształty, gdyż symbolizowały one m.in. szczęście.


W mieście znajdziemy też pozostałości po miejscach codziennego użytku. Na poniższych miejscach znajdują się piece, na których były przygotowywane posiłki. Po drugiej stronie alejki są pozostałości publicznej toalety z kanałek, który zbierał nieczystości.




Pozostałości pięknie zdobionych kolumn. Jak to miasto musiało pięknie wyglądać w czasach swojej świetności!




Wzdłuż głównej ulicy miasta ciągnie się rząd kolumn.


Brama Tangeru prowadzi do głównej ulicy miasta, gdzie mieszkali najbogatsi mieszkańcy miasta. Na jej drugim końcu znajduje się łuk triumfalny.



Na otwartym terenie słońce dosyć doskwiera i pomimo jesieni, dawało o sobie znać. Dlatego polecam wam odwiedzić ruiny w godzinach rannych. Spokojne zwiedzanie całości zajmuje ok. 2 godziny.


14 komentarzy :

  1. Tekst całkowicie w sferze moich zainteresowań. :) Bardzo dziękuję za sporą dawkę informacji i zdjęć do intelektualnych wrażeń. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy taki komentarz :) i motywuje do szykowania kolejnych wpisów!

      Usuń
  2. To dopiero zdjęcia i tekst idealny na luty! :) Nic tak nie zachęca do zwiedzenia ciepłych krajów, jak zimowa aura za oknem :) Przepięknie zachowane mozaiki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mozaiki były świetnie zachowane. Dało się poczuć antyczny klimat :)

      Usuń
  3. Przepiękne zdjęcia, zwłaszcza w taki dzień jak dziś dość zimny (nawet jak na Irlandię, bo tu zimy nie ma :)) miło obejrzeć i poczuć ten klimat. Niestety jeszcze nigdy nie byłam ani we Włoszech ani w Maroku. Volubilis warto dopisać na listę miejsc które chciałabym odwiedzić. PS pierwszy raz widzę i nie wiedziałam o takim oznaczaniu domów publicznych falusem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowywałam kiedyś prezentację na temat seksu w starożytności, więc miałam okazję się dokształcić ;)
      Trzymam kciuki za twoje wojaże :)

      Usuń
  4. Zazdroszczę, zazdroszczę i jeszcze raz zazdroszczę! Niesamowite miejsce, i to w dodatku tak słonecznym dniu .. Nie to co Irlandia ;)
    Pozdrawiam,
    Elewinaaineire.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to jeszcze Irlandii nie miałam okazji odwiedzić i marzy mi się, aby zobaczyć te zielone wzgórza i klify :)

      Usuń
  5. Świetne wskazówki! Bardzo chętnie się tam kiedyś wybiorę :). Może za rok zimą?

    Pozdrowionka,
    Smiley
    https://www.facebook.com/SmileyProjectPL/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Chętna ucieczka dla tych, którzy nie lubią zimy, a idealna temperatura oscyluje w okolicach 20-kilku stopni :)

      Usuń
  6. Lubię czytać takie posty zwłaszcza, gdy za oknem szaro i buro. Wtedy przypominam sobie, że za niedługo wakacje i w przypływie nadziei szukam na stronach biur podróży ciekawe oferty! Miejsce piękne i niesamowite, acz często spotykane na bliskim wschodzie, nie zmienia to faktu, że warte zobaczenia jak każde inne. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odwiedzić Maroko i to miejsce również. Dziękuję, za przydatne wskazówki na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że moje posty będą dla Ciebie pomocne i wybierzesz miejsca dla siebie idealne :)

      Usuń
  7. Ależ piękne zdjęcia!!! No i już nie muszę organizować wycieczki do Maroka, bo wszystko podane u Ciebie jak na tacy ;) Nieee, żartuję, uwielbiam podróżować, ale w Maroku jeszcze nie byłam. W mieście, o którym piszesz, wszystko wygląda jak we Włoszech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, mam nadzieję, że jeśli wybierzesz się do Maroka, to skorzystasz z moich wskazówek :) Volubilis rzeczywiście takie mało marokańskie jest, ale tak pięknie zachowane są te ruiny, że warto w Afryce poczuć się jak we Włoszech :)

      Usuń

Zobacz więcej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...