niedziela, 17 stycznia 2016

Rabat - z wizytą w marokańskiej stolicy

W połowie wycieczki odwiedziliśmy w końcu Rabat - obecną stolicę Maroka. Mając już pewne doświadczenia i wyobrażenie na temat marokańskich miast, stwierdzam, że Rabat jest małym zbiorem ich wszystkich. Pomimo tego, że jest stolicą, jest o wiele spokojniejszy niż Marrakesz czy Casablanca.



Jak dojechać?

Do Rabatu można dostać się pociągiem, którego dworzec znajduje się 10-15 minut drogi od medyny lub autokarem prywatnym, którego dworzec jest już oddalony od centrum o ok. 7 km. Jeśli wybierzecie drugą opcję, po drugiej stronie ulicy jest przystanek autobusu miejskiego, który zawiezie was do centrum za 4 DH.


Gdzie się zatrzymać?

W mieście byliśmy po 22, więc priorytetem było znalezienie noclegu. Pierwsze 2 hostele miały pokoje po 120 DH, niestety wszystkie były zajęte. Kolejny miał wolne miejsca, z ceny 180 DH zszedł do 140 DH. Hotel to Hotel Petit Vatel, Pokoje całkiem duże, jednak mieliśmy pecha i w naszym pokoju przeciekał kran, co było dosyć irytujące w nocy. Dodatkowo ciężko było złapać wifi, a łazienki pozostawiały wiele do życzenia. Jedynym plusem był znajdujący się przed bramą stragan ze świeżo wyciskanymi sokami za 4 DH. 


Co zobaczyć?

Kolejny dzień rozpoczął się od przywitania z oceanem. W Rabacie znajdziemy plażę piaszczystą, na której młodzież gra w piłkę nożną, a na wodzie można podziwiać zarys żaglówek. Jest też odcinek, gdzie skały zostały uformowane przez fale. Wygląda to bardzo imponująco. Za to nie jest to obszar, po którym łatwo się chodzi i odradzam tenisówki ;)






Kasba al-Udaja

Idąc wzdłuż oceanu dojdziemy do Kasby al-Udaja. Z zewnątrz robi ogromne wrażenie. Wielkie mury z pięknymi bramami skrywają setki lat historii i ... niebieskie wnętrze. Mogłam chodź trochę poczuć się jak w Szefszawanie, który zostawiłam na kolejną wyprawę do Maroka. Uliczki są wąskie, przez co miejsce jest jeszcze bardziej klimatyczne. Raczej nie da się tutaj zgubić i łatwo rozpoznać miejsce, w którym byliście już wcześniej dzięki pięknie zdobionym drzwiom bądź roślinom.
Kasba kiedyś była miejscem, gdzie mieszkali piraci i handlarze niewolników. Obecnie jest jedną z droższych części miasta, a w wielu jej zabudowaniach mieszkają Francuzi uciekający przed europejską zimą. Znajduje się tu także meczet, do którego w każdy piątek przychodzi modlić się król.
Gdy przekroczycie mur kasby, na pewno podejdzie ktoś do was i zacznie opowiadać o jej zakątkach. Będzie sprawiał wrażenie osoby, która chce się podzielić ciekawostkami ze swojej okolicy, a nie przewodnika. My daliśmy się na to nabrać i uzgodniliśmy między sobą ile mu damy. Jak się okazało, nasz przewodnik sam ustalił sobie cenę - 150 DH za pół godziny oprowadzania, przy czym zaznaczył, że często dostaje dodatkowe napiwki. Dostał połowę mniej, ale i tak zdecydowanie za dużo.











Ogród Andaluzyjski

Przy wyjściu z kasby znajduje się malutki park - Ogród Andaluzyjski. Nie ma w nim wiele miejsca na zwiedzanie, ale warto na chwilę się tutaj zatrzymać.



Idąc w górę wzdłuż rzeki dojdziemy do wieży Hassana i mauzoleum.

Wieża Hassana

Wieża Hassana to niedokończony minaret meczetu, którego budowę zlecono pod koniec XII wieku i zakończono 4 lata później, wraz ze śmiercią zleceniodawcy - sułtana Jakuba al-Monsura. Wieża w czasie naszego pobytu była rekonstruowana, przez co wydawała się raczej przeciętna. Na całym planie znajdziemy też pozostałości kolumn. 




Mauzoleum Mohhammeda V

Po drugiej stronie zobaczymy mauzoleum Mohammeda V, władcy, któremu Marokańczycy zawdzięczają wygnanie Francuzów i zakończenie protektoratu. Miało to miejsce w 1954 roku, a samo mauzoleum zostało wybudowane w 1971.
Mauzoleum jest pilnowane z 4 stron przez żołnierzy. Bez problem można z nimi sobie zrobić zdjęcie. Jako szeregowa, chciałam do zdjęcia zasalutować, ale na to już się nie zgodził ;)





Ruiny Szalla

Kolejną atrakcją, która zrobiła na mnie spore wrażenie, są ruiny Szalla. Pozostałości tych budowli sięgają starożytności i średniowiecza. Bez problemu rozpoznamy tam minaret, a pięknie zachowana brama pochodzi z XIII wieku. Pozostałe budowle to starożytne pozostałości rzymskiej osady i pochodzące ze średniowiecza grobowce.
Ruiny Szalla są kolejnym miejscem na mapie Maroka, które upodobały sobie bociany :)
Ruiny znajdują się na końcu miasta, ale spacer z centrum nie trwa raczej dłużej niż pół godziny. Dzięki swojemu oddaleniu nie znajdziemy tu tłumu turystów i na spokojnie można rozkoszować się miejscem.
Bilet wstępu do ruin kosztuje 20 DH.












Jak w każdym marokańskim mieście znajdziemy souk. Kawałek dalej też jest bardziej nowoczesna część miasta, której droga jest wysadzana palmami. Jak widać też mają świąteczne dekoracje :)



Gdzie zjeść?

W Rabacie postanowiliśmy zjeść jak turyści, a to ze względu na moje spotkanie ze znajomą. Zabrała nas do restauracji Dar Naji. W Rabacie znajdują się one w 2 lokalizacjach. Całe Maroko jest tam zebrane i umiejscowione w tej restauracji - mnogość kolorów, witrażowe lampy, wizerunki wielbłądów i ręcznie plecione dywany i koce. Tradycyjnie herbata jest przygotowywana przez mężczyznę w głównym pomieszczeniu, a kelnerzy robią spektakl z jej rozlewania. Przy wyjściu dostaniemy także wodę pomarańczową do oczyszczenia rąk. Ceny nie są wygórowane, za danie główne zapłacimy ok. 50 DH. Deser to ok 15-30 DH. Warto chociaż raz zjeść w takim miejscu, żeby zobaczyć ten zlepek tradycji.


Po drugiej stronie rzeki znajduje się miasto Sale. Chociaż moja znajoma mieszkająca w Rabacie nie potrafiła nam powiedzieć, co można tam zobaczyć i sama tam nie była, ta miejscowość była kolejna na liście. Niestety, wg google zatrułam się mięsem i nie udało mi się tam zajrzeć. Jednak jeśli będziecie w Rabacie, polecam wam spacer w tamtym kierunku. To tylko 15 minut drogi od medyny :)






8 komentarzy :

  1. Podczas mojej wizyty w Maroko specjalnie ominęłam Rabat. Wydawało mi się, że nie będzie tam nic ciekawego. Ale może następnym razem zawitam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabat warto odwiedzić szczególnie dla Kazby i Ruin :). Jakie miejsca ty zwiedziłaś?

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa relacja. Jednak moją uwagę najbardziej przyciągnęły fotki cudownych, urokliwych zakątków (błękitne uliczki, ruiny) - niesamowite miejsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te miejsca były bardzo urokliwe i można było się tam zatracić :)

      Usuń
  3. Ta błękitna uliczka skradła moje serce! PS Świetny zestaw miałaś na sobie tego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazba była przepiękna. Zdecydowanie w przyszłości odwiedzę Szefszewan, który cały jest niebieski <3
      i dziękuję :) co ciekawe spódnico-spodnie, które mam są starsze ode mnie i należały kiedyś do mojej mamy :)

      Usuń

Zobacz więcej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...