wtorek, 12 stycznia 2016

Casablanca - niefilmowa rzeczywistość

Kiss me. Kiss me as if it were the last time... 


Casablanca kojarzy się większości z filmem i tą pamiętną sceną na lotnisku. Część osób wie, że jednak film nie był kręcony w tytułowej Casablance, a w studiu filmowym w Los Angeles. Jeśli ktoś tego nie wiedział wcześniej, na pewno dowiedział się przed robieniem rozeznania przed swoją własną podróżą. Tak było w moim przypadku...





Mimo wszystko postanowiłam podczas swojej podróży zahaczyć o Casablancę. Miasto było na mojej drodze, a do tego jest to największe miasto w całym Maroku.


Na zwiedzanie miałam pół dnia, pomiędzy powrotem z El Jadidy a autobusem do Rabatu. Celem był Meczet Hassana II. Jest to stosunkowo nowy meczet, jego budowa została ukończona pod koniec ubiegłego wieku, a dokładnie w 1993 roku. Aby móc zobaczyć trochę miasta, do meczetu wyruszyliśmy pieszo.

Niestety pierwsze 5 km było mało ciekawe. A nawet gorzej, bo nudnej okolicy towarzyszył szum ulicy i dźwięki klaksonów. Później zaczęło się wielkie miasto ze szklanymi hotelami i wysokimi biurowcami. Na ulicy mnóstwo ludzi, ale jakichś takich innych, bardziej 'zachodnich'. Wśród młodzieży można było wyróżnić różne subkultury, które były wyrażane przez ich strój. W Casablance też zobaczyłam pierwszą (i jedyną) informację turystyczną. Po drodze też przeszliśmy przez starą dzielnicę miasta, gdzie białe niskie budynki niczym nie przypominają wcześniej widzianego krajobrazu (ale wpisują się w ogólny krajobraz Maroka).


I w końcu go zobaczyliśmy - wielki Meczet Hassana II, trzeci co do wielkości na świecie, ale za to z najwyższym minaretem. "Niewierni" mają ponoć możliwość go zwiedzić w określonych godzinach, nam niestety nie było to dane.
Meczet zbudowany na sztucznym podłożu wychodzi na ocean, co dodaje mu okazałości. Wielkie kolumny, liczne zdobienia i ogromny plac. Powiem szczerze, że plac trochę mnie zdziwił, gdyż myślałam, że meczety są uważane przez muzułmanów przez 'świętość'. Znajdziemy tam sprzedawców balonów i małych zabawek, ludzie przychodzą tam posiedzieć.









Następnie czekało nas kilka kilometrów przeciskania się pomiędzy ludźmi, straganami zajmującymi cały chodnik i trąbiącymi autami. Celem był dworzec autobusowy i kierunek Rabat.

Casablankę polecam głównie tym, którzy Maroko zwiedzają autem. Zaparkować w okolicy meczetu, zobaczyć go, posiedzieć trochę i ruszyć w dalszą drogę. Niestety eksploracja samego miasta jest bardziej męcząca niż fascynująca.


10 komentarzy :

  1. Byłam, widziałam. Wspaniałe miejsce. Wyszły Ci świetne zdjęcia! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Zobaczyłaś jeszcze coś interesującego w Casablance?

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że "Casablanci" nie kręcili w "Casablance"... Skandal!

    Meczet wspaniały, zwłaszcza z tymi promieniami zachodzącego słońca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dopiero dowiedziałam, gdy szukałam informacji o mieście przed wyjazdem. I nagle cały romantyzm znika...
      Dziękuję :)

      Usuń
  3. Dobre zdjęcia.. ładnie oddałaś kolory.

    OdpowiedzUsuń
  4. ... ale mnie zainspirowałaś! Teraz już wiem gdzie szukać podróżniczych inspiracji :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło to słyszeć :) Mam nadzieję, że skorzystasz kiedyś z moich porad w praktyce :)

      Usuń
  5. Bazując na twoim doświadczeniu Casablanca to nie jest punkt obowiązkowy. Można, ale nie trzeba odwiedzić :) Zdjęcia piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Meczet i jego okolice są piękne, ale właśnie niestety to jedyny ciekawy punkt miasta.

      Usuń

Zobacz więcej

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...